środa, 28 sierpnia 2013

Larry ♥

Leżysz w łóżku. Nagle podchodzi do ciebie Harry.
Harry: Dlaczego leżysz koło Louisa?
Ty: Co? Gdzie?
Harry: Zdradzasz mnie ??
Ty: Coo? Nigdy!
Harry: To dobrze, bo ja cię zdradzam ^_^
Ty: Coo?? Z kim?? *zła*
Harry: Z marchewką!
Louis: Cześć kochanie!
Ty: Cześć..
Harry: Cześć mój nie doszły mężu ♥
Ty: Larry is real?
Harry: Taak!
Louis: Jak nie jak tak!
Ty: Kochałam się z Louisem, z Harrym.OMG!!! Jestem z Larrym!
Louis: No ba ♥ Chodź to się pobawimy…
Ty: W coo?
Harry: W Larrego :D
Ty: Oh yeeah :D
Harry wpycha się do łózka i chciał cię rozebrać ale Louis zrobił to w nocy !
Lou odepchnął lekko Hazę i wskoczył na ciebie .
Ty: Co robisz? – sapnęłaś widząc jak zwala wszystko z pobliskigo stolika nocnego.
Nie odpowiadając uniósł cię, sadzając na niej. Złapał cię za kolana, rozchylając je i stając pomiędzy nimi.
Louis: Chce dzisiaj troszkę pogrzeszyć. –wyszeptał ci do ucha .
Harry stanął i zastanawiał się jak się wepchnąć . Zaczął cię całować . Louis zaczął się w ciebie wpijać !
Ty: Aaaaa! –krzyknęłaś zdezorientowana!
Harry: Lou ! Złaź! Też chcę pogrzeszyć!!
Po czym Harry zepchnął was z łóżka i wskoczył na ciebie z drugiej strony! Siedział ci na tyłku i
ściągał sobie bokserki .
Louis: Harry, nie zrobisz tego gdy ja działam!
Harry: Jeszcze zobaczymy.!!
Po czym ponownie zaczęłaś krzyczeć ! Leżałaś pod nim, przygniatana jego ciałem, gdy poruszał się w tobie coraz to szybciej. Swymi rękoma powędrowałaś do pośladków Louisa , wdrapując się w nie. Lou stracił siły. Haza kończył swoje dzieło . Przewrócił się na bok ! Zeszłaś z Louisa ! Byliście okropnie zasapani . Nie mogliście nic mówić ! Kiedy nagle ktoś zadzwonił do drzwi. To była twoja mama!! Przeraziłaś się kiedy usłyszałaś jej głos!! Kazałaś chłopcom pójść do łazienki i nie wychodzić póki im nie powiesz! Haza i Lou poszli a ty , ty otworzyłaś drzwi mamie.
Mama: No !! Ile można czekać pod tymi drzwiami??
Ty: Przepraszam cię mamo ! Dopiero wstałam !
Mama: Przyszłam ci posprzątać pokój! I dom i hotel . Jak zwykle pewnie jest burdel!
Ty:*z przerażeniem* Mamo! Ja mam 18 lat! Nie musisz mi nic sprzątać! Z resztą od tego są pokojówki!!
Mama: Daj spokój. Odejdź dziecko, zaczynam od łazienki!
Słabo ci się zrobiło. Chciałaś powstrzymać mamę ale ona już była w łazience .
Mama: Boże!! Co w twojej łazience robi dwóch nagich chłopców w wannie.
Weszłaś…
Ty: Kąpią się! Nie widzisz *z przerażeniem*
Harry: Dokładnie!
Mama: A dlaczego u ciebie a nie u siebie!!??
Ty: Bo się im coś zrobiło w łazience i nie mogą!
Louis: Rura nam wybuchła!!!
Mama: A w którym pokoju mieszkacie?
Harry: Pod 11!
Mama: Jak to ? Przecież ty córko mieszkasz pod 11!! Chcesz mi coś powiedzieć?!
Louis: Pani córka jest kochana!
Harry: Dokładnie ! Dała nam dziś swoje łóżko!
Mama: A gdzie ty spałaś??
Harry: *porywczo* Z nami prze Pani!
Mama: co??!!?
Harry: Mogę mówić do pani ‚teściowo’??
Mama: Co? Co to ma znaczyć ! Ty masz 18 lat!! Jak mogłaś z nimi spać!
Ty: No-noor-orrm-alnn-ni–eiee! NORMALNIE!!!
Matka zaczęła na ciebie wydzierać mordę , Haza wstawił się w obronie i wyleciał z wanny nagi. Twoja mam zaczęła krzyczeć . Gdyby nie Louis to by nikt nie wiedział ,że zemdlałaś. Po pewnym czasie obudziłaś się w ramionach Harrego ! Przytulał cię i mówił ,że nic ci nie będzie . Nie wiedziałaś o co chodzi . Odepchnęłaś lekko loczka i zauważyłaś , że leżysz w szpitalu .
TY: Co się stało? Co ja tu robię?
Harry: Zemdlałaś!
Ty: O co ci chodziło z tym tekstem?
Harry: No wiesz, prawdopodobnie masz raka…
Ty: Jak to *zaczęłaś płakać* jak to?
Harry: Zrobili ci badanie i wykryto za dużą ilość jakiś białek czy coś..
Nadal płaczesz , przytulasz się do Hazy!
Ty: Co z moją mamą? Gdzie ona jest?
Harry: Jak się dowiedziała, że możesz mieć raka to zemdlała ! Louis jej pilnuje…
Ty: Jak to! Muszę do niej iść!
Harry: Nie..nie, nie…musisz leżeć, niedawno zrobili ci biopsje i musisz odpoczywać!
Ty: No dobrze, jak lekarz przyjdzie to mnie obudź, ok
Harry: Dobrze słonko, śpij *ucałował cię w czoło*
Po pewnym czasie .
Harry: Pobudka, lekarz przeszedł!
Byłaś okropnie zmęczona , nie mogłaś się podnieść…
Ty: Tak, i wiadomo co mi dokładniej jest?
Lekarz: Niestety, ma pani guza w nerce .
Zaczęłaś płakać.
Lekarz: Proszę się nie martwić , można go prawdopodobnie wyciąć. Zrobimy pani tomografię i prześwietlenie.
Ty: Ok
Zabrali cię na oddział . Włożyli do tego urządzenia. Wyszłaś , zszokowany lekarz wyszedł.
Lekarz.: Proszę pani.
Ty: *z przerażeniem* Tak?
Lekarz: Niestety ma pani tego guza , ale na szczęście da się go wyciąć ! Możemy zrobić to nawet dziś. Jaka jest pani decyzja?
Ty: *łzy lecą ci po twarzy* Tak , dziś.
Lekarz: Zaraz zawieziemy panią na oddział . Proszę poinformować o tym chłopaka a ja idę zamówić salę operacyjną .
Wyszłaś z pomieszczenia. Rzuciłaś się w ramiona zapłakanego Harrego .
Ty: Nie martw się ,wytną mi go . Już dziś operacja .
Harry: Jak coś ci się stanie ja tego nie przeżyje.
Ty: Nie martw się , zaraz idę , uśpią mnie , nic nie będę czuła.
Harry: A co jak umrzesz. Nie! Nie mogę tak myśleć .
Ty: Idź lepiej do mamy i Tomlnisona , powiedz im to .
Pielęgniarka przyszła zabrać się . Harry się rozpłakał. Był bardziej wstrząśnięty niż ty .
Na sali operacyjnej.
Lekarz: Zaraz panią uśpimy.
Nałożyli ci maskę na usta i już spałaś .
Po operacji.
Harry stoi z twoją mamą i Louisem i czekają na wieść od pielęgniarki.
Pielęgniarka : Tak, operacja się udała . Guz był bardzo mały . Wybudziliśmy już pacjentkę . No tylko , że znowu śpi , zrozumcie , musi mieć chwilę spokoju.
Harry wszedł do twojej sali. I czuwał przy tobie całą noc . Był już następny dzień . Obudziłaś się , obok ciebie spał Harry . Oparł się o twoje łóżko . Zaczęłaś głaskać go po włosach .
Harry: O widzę , że się obudziłaś kochanie.
Ty: Całą noc tu byłeś?
Harry : Tak ale dla ciebie wszystko .
Ty: Wiesz , kocham cię bardzo !
Harry: Ja ciebie też kocham !
Wtedy wszedł Louis do prywatnego pokoju szpitalnego .
Louis: Hej misiu!! Mam dla ciebie śniadanko .
Byłaś bardzo głodna . Zaczęłaś jeść przepyszne kanapki.
Ty: Mmmmhmm… Kto je zrobił?
Louis: Ja bejbee… ♥
Podszedł i cię pocałował w dłoń .
Harry: Mamy dziś koncert. Odwołamy go!
Ty: Tylko spróbuj!
Louis: Nie możemy cię zostawić samej .
Ty: Musicie iść na koncert, fanki was potrzebują !
Harry: No dobrze , ale potem przyjeżdżamy do ciebie .
Ty: Ok, idźcie się lepiej już szykować !
Pocałowałaś gorąco każdego z nich . Chłopcy wyszli . Położyłaś się dalej spać .
Wieczorem się obudziłaś i włączyłaś wiadomości .
Pan: Uwaga! Na koncercie One Direction Louis Tomlinson i Harry Styles przyznali się ,że są ze sobą . Czy poniosą za to odpowiedzialność ? ooo..z ostatniej chwili . Wymienieni przed chwilą chłopcy zmienili text piosenki , śpiewają o jakiejś dziewczynie . Fanki szaleją . A oto wywiad jedną z nich : *Jejeje!! Larry is real! Tylko nie rozumiem jak mogą śpiewać o jakiejś
dziewczynie!?* No właśnie, to pytanie zostanie im zadane na jutrzejszym wywiadzie . Dobranoc państwu .
Twoja mama weszła ciebie.
Mama: Widzisz , oni cię nie kochają ! Chodziło im tylko o pretekst z ujawnieniem.
Ty: Jak tak możesz mówić , ja ich kocham!!
Mama: Zabieram cię z powrotem do Polski .
Ty: Nie ! Ja się nie zgadzam ! Zostaję tu, w Londnie.
Harry wracający z koncertu usłyszał rozmowę i groźby matki do jego ukochanej. Wskoczył do pokoju.
Harry: Jak pani może!! To nie pani dupa i niech sie pani tym nie interesuje .
Mama: O ty gówniażu!
Mama wzięła nóż i dźgnęła nim Haze, uciekła. Harry upadł . Zeskoczyłaś z łóżka.
Ty: Pomocy!! *płaczesz* Pomocy!
Lekarka przybiegła , zabrała Harrego i siłą zaciągnęła cię do łóżka . Wstrzyknęła ci coś i nieświadomie zasnęłaś.
Obudziłaś się w jakimś pomieszczeniu .
Byli tam ludzie ubrani w garnitury . Jeden z nich podszedł i powiedział :
1:Czy ty wiesz co zrobiłaś?
TY: Przepraszam. Ale
1:Tak! Masz za co przepraszać ! Przez ciebie oni mogą zostać zniszczeni !
TY: Ale ja nie wiem o co panom chodzi?
2:Ty ! Ty! Nie wiesz !? Przez ciebie Larry się ujawnił ! Powinnaś
TY: Kim wy jesteście?
2: ..żałować że się urodziłaś !
1: Modest! Chodzi ci coś po głowie ?
2: Tępa suka !
TY: To wasza wina !
2: Nasz, haha! Na głowe upadłaś .
TY: Nie , na dupę .
2: Nie mam humoru .
TY: A co ja niby mam ? Chce z powrotem do domu !
1: Bilet do Polski na ciebie czeka .
TY:Jak to do Polski?
2:Tak to ! Wyp***dalaj i nie wracaj !
TY: Ale ja nie chcę ! I sam za przeproszeniem wypi****alj!
1: Proszę oto twoje ubrania!
TY: Ja nigdzie się nie wybieram!
2:No to jeszcze zobaczmy.
TY: Grozisz mi?
2: Zobaczysz , poronisz !
1:Cicho debilu!
TY: Co? Jak to ? Poronię ?
2:…
TY: Jestem w ciąży ?
1:…
TY:OMG! Jestem!
Przeraziłaś się , w tym momencie wiedziałaś ze musisz stąd uciekać , że mogą ci i dziecku coś zrobić .
TY: A dokładnie kiedy ten samolot jest ?
1: Za godzinę .
I nagle sobie przypominałaś , że twoja matka dźgnęła Hazę .
TY: Mogę pożegnać się z Louisem i Harrym?
2:Chyba na mózg ci poszło?!
TY: A ch** ! Z wami się nie dogadam!
1: Młoda damo , nie mów tak brzydko .
Postanowiłaś ich obrażać i kiedy oni stracą panowanie nad emocjami , użyjesz swojej tajnej broni.
2: Zabiję cię!
Wtedy pierwszy z ludzi zaczął bronić mnie przed drugim . Wtedy uaktywniłaś swoją moc!
TY:POKEMON! Wybieram ciebie.
Faceci w czerni stanęli dęba.
I wtedy jebłaś jednego i drugiego . Wzięłaś od nich pistolet i z całych sił biegłaś do szpitala. Gdy byłaś koło drzwi budynku , ktoś strzelił ci w plecy. Upadłaś . Poddałaś się a oni ci zabrali do pokoju tortur .
Widziałaś wszystko za mgłą , nie mogłaś się ruszać! Wstrzyknęli ci coś . Zasnęłaś lecz byłaś świadoma i wszystko słyszałaś .
1: To co , trzeba dokonać aborcji .
2: Ewentualnie można wstrzyknąć substancję do mózgu , która spowoduje niepamięć .
Jak to usłyszałaś , mimo iż byłaś uśpiona , ocknęłaś się i próbowałaś zejść z tego na czym leżałaś , ale byłaś przywiązana.
1:Obusdziła się, ale aborcji trzeba dokonać natychmiast!
2:Nie możemy jej uśpić bo umrze.
1:Będzię w pełni świadoma , że zabijamy jej dziecko .
2:Najwyżej , przygotować skalper…
TY: Nie! Nie róbcie ! Nie!
Krzyczałaś na cały głos . Nic ci to nie dało .
W tym samym czasie :
Harry był już po operacji , nic groźnego się mu nie stało .
LOUIS: Dzwonię do niej i nie odbiera . Nie mam jej w szpitalu .
HARRY: Spytaj się kto ją odebrał .
Louis się poszedł spytać .
LOUIS: Modest… zabiją ją !
HARRY: Biegnij tam i ratuje naszą żonę .
Louis pobiegł z płaczem .
LOUIS: Nikt mi nie odbierze miłości !
W tym czasie leżałaś na stole operacyjnym . Ludzi próbowali rozszerzyć ci nogi , ale ty walczyłaś . Miałaś ranę postrzałową . Uległaś . Płakałaś . Usłyszałaś jakieś krzyki z korytarza.
I wtedy wbiegł Louis do sali . Zaczął się bić . Powalił wszystkich , rozplątał cię i wziął na ręce . Płakałaś . Bałaś się że poronisz dziecko .To było teraz dla ciebie najważniejsze .
TY: Louis ! Jestem w ciąży !
LOUIS: Naprawdę ! Tak bardzo cię kocham .
Uciekliście. Po drodze natknęliście się na gang . Rzucili się na Louisa i zaczęli go bić . Wtedy przypadkowa Directioner podeszła i zaczęła bronić Louisa . Wzięłaś komórkę i zadzwoniłaś na 112 . Nagle poczułaś coś ciepłego na nogach . Była to krew . Zaczęłaś płakać i zemdlałaś . Louis sobie poradzi .
W szpitalu lekarze stwierdzili że zapadłaś w śpiączkę i poroniłaś dziecko . Chłopcy się załamali ale najważniejsze dla nich było żyłbyś się obudziła !
LOUIS: Damy sobie rade
HARRY: Tak , będziemy ją codziennie odwiedzać .
PO MIESIĄCU:
Harry śpi , gdy nagle dzwoni telefon o 4 rano . Dzwonił szpital. Przerażony Harry budzi Louisa i odbiera.
HARRY: Tak,słucham.
LEKARZ: Dzwonię z smutnymi wieściami.
HARRY: Co się stało? Coś z [t.i.] ?
LEKARZ: Tak, jest podłączona do urządzenia , które utrzymije ją przy życiu , ale..
HARRY: Ale..?
LEKARZ: Trzeba je odłączyć,bo..
HARRY: Nie, nie pozwalam!
LEKARZ: Bo jej mózg już zmarł i..
HARRY: Nie.. niech pan tego nie mowi!
LEKARZ: Muszę! Ktoś musi odłączyć urządzenie!
HARRY: Zaraz przyjadę!
Wypłakani chłopcy przyjechali czym prędzej do szpitala.
LOUIS: Kto ją odłączy? Ja , ja nie mogę się na to patrzyć.
HARRY: Niech zrobi to lekarz, może nastąpi cud!
LEKARZ: Pożegnajcie się .
Haza podszedł do łóżka na którym leżałaś i mocno przytulił . Łzy leciały mu po policzkach . Nie mógł opanować swoich emocji .
HARRY: Zawsze będziesz w moim sercu.
I pocałował cię ostatni raz. Louis podszedł , przytulił cię , pocałował , wtulił się w Harrego . Nie mógł patrzeć jak umierasz.
LEKARZ: Odłańczam..
Louis zaczął płakać jeszcze bardziej . Jeszcze mocnij wtulał się w Harrego .
LEKARZ: Ogłaszam zgon.
Tomlinson upadł na kolana .
LOUIS: Dlaczego, dlaczego ?
HARRY: To …
LOUIS: To nasza wina. Moja! Nie zdążyłem jej uratować!
Loczek i pasiasty jeszcze przez jakiś czasz czuwali nad twoim zmarłym ciałem.
Po kilku dniach odbył się pogrzeb . Mineło trochę czasu , ale Harry i Lou nie potrafili się uporać z twoją śmiercią. Właśnie leżeli na sofie i oglądali twoje zdjęcia. Nagle wszedł Zayn.
ZAYN: Hej. Czemu wy znowu ryczycie?
LOUIS: Odwal się i wyjdź!
ZAYN: Nie! Dajcie spokój ! Ona nie żyje ! Bierzcie się za kolejną małolate a nie , ubolewacie za jakąś świruską z Polski! My tam nigdy nie pojedziemy .
HARRY: Wypierdalaj stąd i nie wracaj.
ZAYN: Wstawaj , zaraz mamy koncert! Albo..
HARRY: Albo co? Odchodzę z zespołu. Nie będę patrzył się jak wyrywacie kolejne laski!
LOUIS: Sami sobie grajcie ! Nie będziecie nas wykorzystywać ! Dosyć się nacierpieliśmy przez was!
ZAYN: Wasz wybór, One Direction bez takich jak wy będzie lepsze!
LOUIS: Trudno , idź już i nigdy nie wracaj .
I tak Lou i Hazza  odeszli z zespołu . Zayn , Liam i Niall przez jakiś czas podbijali listy przebojów ale , gdy fanki się dowiedziały co zrobiły Larremu, porzuciły chłopców.
I tak One Direction przestało istnieć . Liam,Zayn i Niall ustatkowali się . Byli osobnymi piosenkarzami ale nie robili furory w świecie muzyki . Louis i Harry wzieli ślub . Adoptowali dwójkę dzieci i żyją długo i szczęśliwie. Już nigdy nie śpiewali za pieniądze. Nie zapomnieli nigdy ciebie, gdyż to właśnie ty im pokazałaś co znaczy być dobrym człowiekiem .
        THE END

Pani Harold 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz